- Wielokrotnie nagradzane komercyjne wino aroniowe jest produkowane z naszych mrożonych owoców aronii.
 - Owoce aronii mrożone metodą IQF są dostępne przez cały rok.

 - Świeże owoce aronii dostępne są przez ograniczony czas, w sierpniu.

 - Przez cały rok oferujemy także suszone słodzone owoce aronii na indywidualne zamówienie.

Aronia Wine 

Nalewka z aronii z kardamonem i imbirem
Przygotowana również bez gotowania i bez dodatku liści wiśni - ale za to z aromatycznymi przyprawami. Cierpki smak aronii przełamuje imbir, kardamon i nuta wanilii.

Składniki:

• 1 kg aronii
• pół kilograma cukru
• 1 litr spirytusu
• 1 litr wódki
• 1 laska wanilii
• 3 ziarna kardamonu
• 2-3 centymetry suszonego imbiru

Owoce aronii umyj i osusz, a następnie włóż do szklanego słoja. Dodaj cukier i przyprawy, a następnie zalej wódką i spirytusem. Odstaw na 3 tygodnie w ciepłe i ciemne miejsce. Pamiętaj, aby co kilka dni potrząsnąć naczyniem, by cukier lepiej się rozpuścił. Po 3 tygodniach odcedź nalewkę i przelej ją do butelek. Odstaw na minimum 6 miesięcy.

Przepis pochodzi z serwisu Przyślij Przepis.

Wariacja: Aby uzyskać bardziej pikantny i słodszy smak nalewki, zamień kardamon i suszony imbir na 1 łyżeczkę mielonych goździków. Po przelaniu nalewki do butelek do każdej butelki dodaj po trzy goździki. Odstaw na minimum 6 miesiecy.

Elzbieta Bien

Konsultant d/s reklamy w Chicago

773-510-4867


Mieszkający w Chicago Polacy odkrywają lokalne gospodarstwo uprawy aronii

18 sierpnia 2014 r., 20:31, autor: Źródło zewnętrzne Kategoria: Chicago Skomentuj A+ / A-

Aronia BerriesKto by pomyślał, że niedaleko Chicago mieści się gospodarstwo uprawy aronii, gdzie można zbierać pełne wiadra owoców? Grażyna Muszyńska już to wie.

Dwa lata temu pani Muszyńska z Barrington w stanie Illinois poszukiwała w Internecie aronii i natknęła się na gospodarstwo Coldbrook Farm (ColdbrookFarm.net). Kupiła skrzynkę mrożonych owoców na sok. Tego lata zadzwoniła ponownie z pytaniem, czy mogłaby podjechać ze znajomymi, aby pozbierać świeże owoce. Kiedy przyjechała na miejsce, podeszła do krzaka i zerwała aronię, aby ją skosztować, po czym uśmiechnęła się.

Mieszczące się w dolinie rzeki Kankakee niedaleko Momence w stanie Illinois gospodarstwo Coldbrook Farm uprawia aronię w samym sercu Ameryki. Na południe od gospodarstwa rośnie darń. W kierunku północnym, wschodnim i zachodnim rozciągają się pola kukurydzy oraz soi. Sąsiadów zawsze ciekawił właściciel gospodarstwa, John Pilcher, który dorastał na farmie w zachodniej części stanu Illinois, ale wyjechał z rodzinnych stron na studia. Jednak upodobanie do pracy na roli miał we krwi.

Mieszkając w Seattle w stanie Washington, miał kontakt z wieloma roślinami, które bardzo różniły się od tych znanych mu z dzieciństwa. Bardzo zasmakowały mu różne owoce jagodowe, szczególnie agrest. Po powrocie do Illinois poszukiwał wartościowych odżywczo roślin i trafił na aronię. Unikatowość tego owocu zaintrygowała go. Aronia była wówczas uprawiana na skalę komercyjną w Stanach Zjednoczonych dopiero od 20 lat. W 2009 roku John kupił trochę ziemi, zasadził krzaki aronii i zamontował kropelkowy system nawadniający, który miał zapewnić wysoką jakość zbiorów.

Jego owoce są uprawiane w sposób zrównoważony bez zastosowania herbicydów czy syntetycznych środków owadobójczych, co ma miejsce w większości przypadków upraw aronii w Polsce oraz amerykańskich upraw niemodyfikowanych genetycznie. Owoc ten cieszy się popularnością ze względu na dużą zawartość antyoksydantów, które obniżają poziom cholesterolu.

Do jego gospodarstwa przyjechała z Chicago grupa ośmiorga Polaków. Byli bardzo podekscytowani perspektywą zbiorów świeżej aronii niedaleko Chicago. Siedmioro z nich, urodzonych w Polsce, jadło już ten owoc w ojczyźnie. Niektórzy mieli też doświadczenie w zbieraniu aronii.

Goście mogli sami wybrać owoce do zbioru na polu z dorosłymi krzakami lub czterech akrach pokrytych młodymi roślinami. Najbardziej soczyste owoce były na młodych krzaczkach, stąd wszyscy, dzierżąc pomarańczowe wiadra, udali się w ich kierunku. Pilcher obserwował swoich gości zbierających owoce i rozmawiających podczas pracy. Rozmowy toczyły się praktycznie tylko po polsku i widać było, że wszyscy świetnie się bawią. Jedna z kobiet zdjęła sandały i maszerowała boso pomiędzy krzakami.

Zbiory trwały trzy godziny. Następnie grupa stanęła w kółku, racząc się polskimi przysmakami (wędliną i serem) oraz miło spędzając czas na rozmowie w swym ukochanym ojczystym języku. Niektórzy z gości okazali się wytrawnymi zbieraczami. Dwoje z nich zebrało po 30 kilogramów, jedna osoba 15.

Jedna z kobiet stwierdziła, że będzie suszyć aronię. Nie wiedziała, że każdy z gości wyjedzie z gospodarstwa Coldbrook Farm z niewielkim pojemnikiem suszonej kandyzowanej aronii, wręczanej odwiedzającym gospodarstwo na pamiątkę ich wizyty.

Zanim goście spakowali się i wyjechali w drogę powrotną, Pilcher obiecał, że każdy, kto powróci w przyszłym roku i przywiezie znajomą osobę, otrzyma od niego upust. Podobnie jak i znajoma osoba.

Następnego dnia pani Muszyńska napisała do Johna e-mail z informacją, że zebrała grupę ok. 20–25 osób chętnych do przyjazdu. – I co o tym sądzisz? – zapytała.

Oni też mieli okazję poczuć się jak w Polsce i skosztować aronii w swoich domach.

(Więcej informacji można uzyskać, pisząc do dr Mildred Culp, dyrektor ds. komunikacji w Coldbrook Farm Inc., pod adres culp@workwise.net.)

autor: Mildred L. Culp